17 marca poszliśmy do cyrku. Dzieci były tam po raz pierwszy w życiu, a ja po raz pierwszy od prawie 30 lat. To, co uderzyło mnie na początku, to że jest on taki mały. Z perspektywy dziecka oceniałam cyrk jako ogromny. Z perspektywy dorosłego wygląda całkiem inaczej. Przedstawienie podobało się nam, mimo że na początku Ula trochę bała się klauna. Szybko jednak się oswoiła i do końca bawiła się świetnie, tak jak my.

Cyrk Korona