W czerwcu zrobiliśmy sobie tygodniowy urlop nad morzem. Wybór padł na Łebę. Nie ukrywam, że to ja bardzo chciałam tam pojechać, bo mam wspaniałe wspomnienia z dzieciństwa z rodzinnych wakacji pod namiotem na campingu w Łebie. Wybrałam Łeba Hotel & Spa, który leży tuż obok „naszego” campingu. Mieliśmy fajny duży pokój, a jedzenie (śniadania i obiadokolacje) były naprawdę dobre. Dużą zaletę hotelu stanowił też basen 🏊 jednak największym plusem była bliskość plaży – zaledwie 5 minut spacerem. Pogoda była „morska” – nie było zbyt ciepło, choć nie padało. Nawet jak pojawiało się słoneczko, to jednak wiatr obniżał temperaturę. Przez tydzień fajnie odpoczęliśmy – spacerowaliśmy, jedliśmy pyszną rybkę i wspaniałe lody, jeździliśmy na rowerach, robiliśmy zamki z piasku, spotykaliśmy się z babcią i dziadkiem, którzy też byli w tym czasie na wakacjach niedaleko Łeby.





















20 czerwca odwiedziliśmy Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, gdzie odbywały się „Wiosny uciechy”. Jedliśmy gotowaną zupę z pokrzyw, słuchaliśmy opowieści o ziołach, robiliśmy laleczki z trzciny i materiału, oglądaliśmy, jak kiedyś żyli ludzie.


